sobota, 12 lipca 2014
Od Viktorii
Zostawiłam Kiki w jaskini i wyszłam o świcie. Wędrowałam z zamiarem odnalezienia wilka o imieniu Aperyn. Demon nie mógł mi w tym pomóc. Wyszłam już poza granice watahy i dopiero teraz zwęszyłam jakiś nieznany zapach. Pachniało mi właśnie tym wilkiem, oczywiście mogłam się mylić, ale takiej myśli do siebie nie dopuściłam. Szłam za zapachem i odnalazłam białego skrzydlatego wilka. Tak, to na pewno był on. Używając iluzji przeniosłam nas do zamurowanego pomieszczenia, a następnie tą samą mocą uczyniłam to pomieszczenie prawdziwym. Wyglądał na zdziwionego. Heh, zaskoczenie i tyle. Odwrócił się do mnie, nie patrzyłam się mu w oczy, tego nie mogłam uczynić bo byłoby to ogromnym błędem. Patrzyłam się ogólnie na całość wilka, zaczęłam krążyć po pomieszczeniu, on też musiał to robić. Chyba zrozumiał że przyszło mu się zmierzyć z mistrzynią walk. Przywołałam demona. Nie mógł mi pomóc ale swoją obecnością osłabiał tamtego. Zresztą w drugą stronę to również działało ale w znacznie mniejszym stopniu. Wiedziałam że nie mogę użyć hipnozy, na wysłanników też działa ale potrzeba patrzeć w oczy, czego robić z kolei nie mogę. Więc zostało walczyć tradycyjnie. Rzuciłam się na niego kiedy był w pół kroku. Przewróciłam go i odskoczyłam. Zanim zdążył się pozbierać używając żywej iluzji przykleszczyłam mu skrzydła do ziemi. Hehehe, tego się nie spodziewał. Poczułam że teraz on próbuje użyć magii, magia wysłanników jest wyjątkowo silna. Demon zasłonił mnie przed oślepiającym światłem które nagle pojawiło się w pomieszczeniu. Taaa, bardzo zmyślne ale krótkie. Światło po chwili znikło razem z moim demonem. Nic mu się nie stało ale musiał po takim ataku wrócić do piekieł. Wściekła na białasa za to co zrobi znowu posługując się żywą iluzją owinęłam wokół jego szyji gruby łańcuch. Zacisnęłam go wokół jego szyji i zaczął się dusić. Chciałam mu powiedzieć coś w stylu "Nigdy więcej nie waż się tak robić" ale nie zrobiłam tego. Zlikwidowałam zmaterializowane wcześniej kleszcze na skrzydła i łańcuch. Nie lubiłam walczy nie fair. I tak mu uszkodziłam skrzydła i nie mógł latać. Chyba od bólu. Obniżył głowę i przyszykował się do skoku. Nie był szybki, skrzydła zwisające z pleców mu uniemożliwiały bycie szybkim. Zrobiłam unik a on wrył się pyskiem prosto w piach. "No dosyć tej zabawy" pomyślałam sobie. Skoczyłam na jego grzbiet i wgryzłam się w szyję. Strącił mnie, wiedziałam że to zrobi więc dałam się zrzucić i wylądowałam normalnie, na łapach. Z jego szyji ciekła krew. Zobaczyłam że rana powoli się zasklepia więc szybko ponowiłam atak rozrywając ją jeszcze bardziej. Spróbował się obronić i odwinął się. Chciał mnie ugryźć w szyję ale odsunęłam głowę na bezpieczną odległość od jego pyska. Nie na długo, rzucił się na mnie a ja na niego. Teraz to już była czysta walka, bez jakiś podchodów czy magicznych podstępów. Po pewnym czasie wypłynęło z niego już zbyt dużo krwi i zaczął słabnąć, oszczędziłam mu męki ostatni raz wbijając kły w szyję zadając śmiertelny cios. Dla pewności przy użyciu żywej iluzji złamałam mu kręgosłup. Jęknął po raz ostatni. Poczułam że przestał oddycać. Skupiłam się i wywołałam moc cichego zabójstwa. Znikło wszystko włączając budynek, krew i jego ciało. Zobaczyłam wilka który wyglądał na zdziwionego. Przed chwilą przed nim stał zapewne budynek ale teraz zniknął. On już niczego nie pamiętał. Ciche zabójstwo likwiduje wszelkie ślady włącznie z pamięcią świadków, i potencjalnych świadków takich jak ten osobnik. Wróciłam do watachy po drodze przesyłając demonowi myśl o pomyślnym zabójstwie. Gdy dotarłam wreszcie do jaskini naszej watahy, położyłam się w niej i przemyślałam wszystko dokładnie. Zawsze to robi po walce, w ten sposób wiem co wypadałoby udoskonalić. Nikomu nie mówiłam co się stało. Ułożyłam się wygodnie i zasnęłam. Na zajutrz gdy się obudziłam zobaczyłam nad sobą jakiegoś wilka. No taaak, już wiem o co chodziło, przespałam cały dzień, najwyraźniej się o mnie martwił.
-Cześć - rzuciłam. Niech się cieszy że się do niego odezwałam.
-Kim jesteś? - zapytałam lustrując go wzrokiem. Od Blade c.d Victorii
Poszedłem do jaskini jak mi Lucky kazał. Zobaczyłem waderę która śpi. Nagle obudziła się:
-Cześć-rzuciła oschle-Kim jesteś?
-Nowy, i tyle musi ci wystarczyć
-Nie wierz do kogo się tak odzywasz
-Tak? Do kogo?
-Do najlepszej zabójczyni w watasze
-A ty do najlepszego wojownika
Od Viktorii:
-Tiaa, akurat najlepszego - przeciągnęłam się - Nowy - prychnęłam.
Biały wilk miał sierść tak nastroszoną że można by go posądzić o kontakt z błyskawicą.
-Jak cię zwą? - spytałam. Tamten najwyraźniej nie chciał powiedzieć. Odwrócił łeb. Wstałam i obeszłam go naokoło. Popatrzyłam mu w oczy i używając hipnozy powiedziałam.
-Wyjaw i swoje imię - czekałam na reakcję.
-Jestem Blade - odpowiedział pod wpływem mocy. Odpuściłam mu z hipnozą.
-A więc Blade...
-Skąd wiesz? - zdziwił się. No cóż, raczej się nie pamięta tego co było podczas hipnozy.
-Po prostu wiem - zaśmiałam się.
-Jestem Viktoria .
Od Blade c.d Victoria
-Aha to super
Położyłem się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz